Pierwszy SilesiaRailCon za nami…

Ufff, nasz pierwszy mini konwent osiemnastkowy za nami. Teraz będzie już tylko z górki ;).

Szaleństwa nie było, nikt nie chciał naszych autografów(jeszcze) i awaryjnie przygotowane dodatkowe egzemplarze 1846 i żetony pokerowe nie były potrzebne. Ale mimo tego konwent był bardzo udany. Było nas widać, masa osób nas pozdrawiała i przyglądała się naszej grze. Często słyszałem: “to te osiemnastki?”. Więc jakieś ziarenko zasialiśmy. Gry które 2 lata temu były zupełnie niewidoczne/nieznane, są już rozpoznawalne. To cieszy 🙂

DZIEŃ 1

Pierwszego dnia prezentowaliśmy 1846. Nowy gracz (tylko jeden – Sławek), miał nie lada zadanie, bo naprzeciwko niego siadła nasza ‘wielka trójka’ i mógł czuć się trochę hmmm, zakłopotany. Gdy trzech gości próbowało tłumaczyć mu zasady, nawzajem siebie pilnując i dopytując co jakiś czas: “a to mu powiedziałeś?”, “a o tamtym mówiłeś?” 😉

Spoko, Sławek nie uciekł a my mogliśmy w południe zacząć grę. Na docinki tym wszystkim niedowiarkom którzy mówili: “Skończycie dzisiaj?”, “Macie karimaty?” odpowiem krotko: 46 to szybka osiemnastka i na pełną grę potrzebowaliśmy 3 godzin i 56 minut! Po tym czasie rozbiliśmy bank i gra się skończyła 😛
Tak Panowie/Panie?: nie każda 18xx trwa wieczność i nie każdy zamula nad swoim ruchem ;), można by jeszcze szybciej, ale o to pokusimy się gdy będziemy we własnym gronie i gdy będziemy mogli użyć klepsydry w postaci straszaka.
Końcowy wynik: ja 5125, Elemele 5037, Sławek 4018, Michał z Olkusza 2492.
Czyli ja biłem się z Elemele o 1 miejsce, a Sławek dreptał nam po piętach. Michał tymczasem przekonał się, że nie warto w 1846 uruchamiać nisko dwóch spółek 😉
Bo kasa potrzebna na inwestycje, mocno obciąża kurs akcji, który i tak jest od początku bardzo słabiutki.

Po zakończeniu czterdziestki szóstki wybiła 16ta i stwierdziliśmy że osiemnastki żadnej już nie zdążymy zagrać więc pora pakować manatki. Padła propozycja żeby w niedziele zacząć od 9tej bo wtedy jest szansa na DWIE 18XX!!! – tak niedowiarki, czytajcie dalej… 😛

DZIEŃ 2

W niedzielę mieliśmy pokazywać dalej 46 ale graliśmy w nią w sobotę, graliśmy tydzień wcześniej i mieliśmy jej już dość . Chcieliśmy zagrać w coś bardziej krwistego, w coś z pełną giełdą, w coś gdzie można zbankrutować i zostać w samych skarpetkach. No i stało się! Dwaj nowi gracze Adam i Darek, dali się namówić do zagrania w równie szybki tytuł z naszej półki czyli 1889.

Powiem krotko: ta gra przejdzie do historii, dałem się wkopać jak początkujący szarak i próbując z tego wybrnąć klasycznym bankructwem, zrobiłem na giełdzie niezłe zamieszanie. Zamieszanie, phi, to mało powiedziane! To był krach, co się zowie bessą, krew się lała na wszystkie strony i tylko nieliczne spółki oparły się przed spadkami.
Plan był oczywiście od początku gry inny, ale widząc na że Michał robi to co zawsze i znowu ma zamiar wygrać na jednej spółce, postanowiłem że do tego nie dopuszczę i się do niej dołączyłem jako pokaźny inwestor. Zamiast otworzyć własną firmę zainwestowałem w Michała i inne obiecujące spółki. Inwestycja była na tyle udana, że po pewnym czasie stwierdziłem: “spróbuję po raz pierwszy strategii tylko na udziały innych graczy!”. Ale był jeden kłopot: miałem drogą firmę prywatną, która mi w tym planie przeszkadzała. Więc gdy w połowie gry Michał kupił certyfikat prezesa w ostatniej spółce która została, coś mi odbiło i stwierdziłem że spróbuję o nią zawalczyć. Widziałem że Michał nie miał kasy ale wiedziałem też że może ją zdobyć sprzedając inne udziały. Ale zamroczenie jakieś na mnie padło i zrobiłem to co zrobiłem, czyli kupiłem 20% tej firmy. Firmy która była w słabym punkcie na mapie i to w momencie gdy zaczynały schodzić permanentne pociągi! Michał oczywiście szybko wyczyścił firmę i zostawił ją gołą i wesołą. A ja zostałem jej nowym prezesem. Podliczyłem majątek i wyszło na to że jak sprzedam dużą cześć udziałów to kupię najtańszy pociąg. Ale i tak będę w ostatecznym rozrachunku ostatni wiec stwierdziłem ze raz kozie śmierć i spróbuję zbankrutować – pozbyć się części kasy tak aby nie starczyło mi na zakup pociągu. Jak to zrobić? W tej samej rundzie giełdowej gdy zostałem prezesem spółki bankruta, najpierw zacząłem wyprzedawać akcje których już kupić i tak nie mogłem: PO JEDNEJ ABY JAK NAJBARDZIEJ NA NICH STRACIĆ.
Następnie spółka po spółce, skupowałem wszystkie akcje z rynku pierwotnego. Ale się bankierzy cieszyli, ostatecznie skupiłem od nich WSZYSTKO, każda akcję, każdej spółki, nieważne jakie były jej perspektywy i jacy prezesi. Następnie zacząłem je wyprzedawać ZNOWU PO JEDNEJ AKCJI ABY stracić jak najwięcej 😉
W ten sposób na każdej transakcji traciłem po kilkadziesiąt jenów.

Od razu widać fajna cechę osiemnastkowej pełnej giełdy – dlatego tak ją lubię :). Spółki które miały długą historię i mocne podstawy(systematycznie płaciły dywidendy) oparły się moim spekulacjom. Ich kursom nic nie zagrażało. Natomiast młode firmy o niepewnych zyskach i perspektywach pospadały na łeb i szyję.
I co? I k…. ( nie przeklinam), na koniec bessy którą urządziłem miałem 50 jenów za dużo aby zbankrutować!!! Dziadostwo, ciężko było to wszystko przeliczyć wcześniej, postawiłem wszystko na jedną kartę i nie udało się. Musiałem gdy przyszła moja kolej, kupić ten dziadowski permanentny pociąg!
Końcowe wyniki: Elemele 4202 / Michał z Olkusza 3833 / Darek 3306 / Adam 2934 / ja 1185.
UWAGA! CAŁA GRA NA 5 OSÓB TRWAŁA 3 GODZINY i 30 MINUT – z 2 nowymi graczami! Karimaty nie potrzebowaliśmy i mogliśmy jeszcze zagrać w …? Jak to w co? W kolejną osiemnastkę oczywiście ;). Ale nie na Pionku, bo w tym momencie do końca konwentu pozostały 2 godziny. Stwierdziliśmy że skorzystamy z mojej miejscówki i przenieśliśmy się do Sosnowca.

Drugą osiemnastką tego dnia, był nasz ulubiony tytuł: 1836jr . Tym razem z zasadami 1856. Gra okazała się równie dobra co przy zasadach 1830 i będziemy dalej ją molestować. Obeszło się bez takich zawirowań jak przy 1889. Zasad 1856 przytaczać nie będę, ale są ciekawe i dają nowe możliwości których jeszcze w ogóle nie umiemy wykorzystać : łączenie w pewnym momencie zadłużonych spółek do państwowego molocha.
Ta gra zajęła nam zaledwie 2 godziny i 15 minut!
Wygrał po raz drugi tego dnia Elemele z 4989, potem Michał 4795 i na końcu ja 3288.

DZIEŃ 1

DZIEŃ 2

DOGRYWKA

 

Advertisements

One thought on “Pierwszy SilesiaRailCon za nami…

Add yours

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Powered by WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: